Gdy słyszymy o Środzie Popielcowej zdajemy sobie sprawę, że rozpoczyna się czterdziestodniowy okres Wielkiego Postu, a w naszych kościołach dokonuje się obrzędu posypania głów popiołem. Gest ten znany był już w Starym Testamencie i również chrześcijanie praktykowali go prywatnie przy okazji różnych obrzędów pokutnych. Rozpowszechniona praktyka pobożna ludu i duchownych oficjalnie stała się obowiązującym obrzędem liturgicznym, wprowadzonym do ksiąg, dopiero w IX wieku.
Co oznacza ten obrzęd? Z jednej strony wyraża on postawę uniżenia i pokory człowieka świadomego swoich grzechów, wobec miłosiernego Boga. Z drugiej jest on formą prośby o przebaczenie i wołaniem o pomoc na drodze naszej odnowy moralnej.
Gdy jednak zastanowimy się nad głębszym znaczeniem samego gestu, znajdziemy jeszcze coś ciekawego. Trzeba nam tutaj przywołać historię jego początków ze starożytności. Pamiętajmy, że popiół pochodzi ze spalenia tego co było niepotrzebne i służył jako środek do użyźniania gleby. Ziemia uprawna posypana popiołem przynosiła obfitsze plony. Z tego narodził się przecież starożytny mit Feniksa, który odradzał się z popiołów. Posypywanie głów popiołem wyrażało zatem pragnienie odnowienia, zmiany na lepsze, pragnienie rozwoju. To co niepotrzebne w moim życiu zostaje „spalone” i z tej decyzji rodzi się nadzieja na lepszą przyszłość.
To dlatego po reformie soborowej uzupełniono średniowieczną formułę: Prochem jesteś i w proch się obrócisz (por. Rdz 3,19), formułą ewangeliczną: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię (Mk 1,15). Kiedy świadomie podejmujemy ten znak na początku Wielkiego Postu, więc pragniemy odnowić coś w naszym życiu. Popiół pobłogosławiony przez kapłana, oprócz swego naturalnego znaczenia, jest także skutecznym znakiem Bożej pomocy. Przyjmujemy go w końcu w kościele, w gronie wiernych zgromadzonych na modlitwie. Trudno więc wątpić, że również w taki sposób otrzymujemy Bożą pomoc. Nasza wiara i dyspozycyjność wobec wezwania Bożego wyrażają się w naszym podejściu i pochyleniu głowy przed kapłanem, dokonującym tego obrzędu. Gdy chociaż odrobina popiołu spadnie na naszą głowę możemy być przekonani, że również i łaska Boża nas dotyka.
Powtórzę tu jeszcze raz zasadę znaną z liturgii Kościoła. Jeśli dzisiaj poproszę o posypanie głowy popiołem w kościele i uczynię to z wiarą i przekonaniem, że Chrystus może mi pomóc odnowić przynajmniej pewne aspekty mojego życia, czy Chrystus może nam odmówić swojej pomocy? To przecież po to otrzymujemy z natchnienia Ducha Świętego ten dzień i ten znak, byśmy z Jego pomocą odnowili naszą nadzieję na lepsze jutro.
Życzę dobrego przeżycia tego dnia.
ks. Stanisław
